Prowokacja na polsko-białoruskiej granicy

Dzisiejsze doniesienia o białoruskiej prowokacji dotyczącej obecności uzbrojonych osób na terytorium Polski, połączone z intensyfikacją przekazów rosyjskiego i białoruskiego aparatu propagandowego o rzekomych „przygotowaniach Polski do ofensywy”, stanowią niepokojący sygnał. Warto z tej perspektywy popatrzeć na niedawne doniesienia o przerzucie jednostek Sił Zbrojnych Fed. Rosyjskiej do Jelni (nad granicę z BY). O ile w kontekście eskalacji napięć na Donbasie, doniesienia o przerzucie sprzętu SZ Fed. Rosyjskiej zostały zinterpretowane przez część środowisk opiniotwórczych jako rzecz związana z rozwojem sytuacji wokół ukraińskich granic, nawet pobieżna analiza sytuacji wskazuje, iż dyslokacja jednostek odnosi się w większym stopniu do wydarzeń związanych z Białorusią (m. Jelnia do której przerzucono jednostki znajduje się 50 km od granicy z Białorusią oraz 400 km od granicy z Ukrainą). Trwająca od końca października i nadal rozwijana kampania budująca obraz aktywnych przygotowań Polski do ataku oraz komunikaty strony białoruskiej o możliwości uznania obecności jednostek WP na wschodzie Polski za „akt agresji” mogą być związane z prowokacją mającą miejsce w godzinach nocnych 2.11.2021. Obecność uzbrojonych osób na obszarze RP mogła stanowić próbę sprowokowania otwarcia ognia przez polskich żołnierzy, co mogłoby zostać przedstawione przez stronę białoruską i rosyjską jako bezpośredni atak na białoruskich funkcjonariuszy znajdujących się rzekomo po stronie białoruskiej.

 

Prowokacja strony białoruskiej oraz intensyfikacja działań dezinformacyjnych nie oznacza jednak, iż znajdujemy się u progu wojny. Prawdopodobnym jest, iż sygnały takie jak przerzut jednostek do Jelni, aktywność informacyjna oraz prowokacja, która miała miejsce (a także kolejne, które mogą zaistnieć w przyszłości) stanowią element budowy nacisków na Polskę oraz Zachód. Widmo wybuchu konfliktu zbrojnego na granicy NATO stanowić może czynnik, który posłużyć ma zmuszeniu Polski do dialogu z Rosją i Białorusią. Warto zaznaczyć, iż strona rosyjska w tym kontekście może zintensyfikować rozpoczęte już działania informacyjne służące ugruntowaniu przekonania o „potrzebie” włączenia Moskwy w proces „mediacji” pomiędzy Mińskiem, a Warszawą. Widmo zaistnienia konfliktu militarnego u granic NATO może mieć na celu wymuszenie na Polsce oraz UE podjęcia się pertraktacji z Mińskiem służących uregulowaniu m.in. kwestii kryzysu migracyjnego, który zaczyna być coraz większym problemem dla reżimu A. Łukaszenki.

 

Odsyłamy również do komunikatu PAP

 

Autor: Michał Marek

Fot. PAP/Artur Reszko