Rzekome materiały ze skrzynki M. Dworczyka – „wschodnie” ślady

Kanał Telegram wykorzystywany do publikowania rzekomo wykradzionych z poczty M. Dworczyka wiadomości oraz materiałów, kontynuuje swoją działalność. Sposób prowadzenia kanału nosi cechy charakterystyczne dla działalności służb rosyjskich, zaangażowanych w podobną działalność prowadzoną na kierunku ukraińskim (sposób funkcjonowania kanałów rosyjskojęzycznych wykorzystywanych do operacji wpływu na tym kierunku).

 

Obserwując sposób prowadzenia kanału nie sposób nie zwrócić uwagi na pojawiające się błędy fleksyjne oraz rzeczowe, pojawiające się w publikowanych wpisach. Jednym z najbardziej charakterystycznych wydaje się być błędny zapis skrótu „Polska Rzeczpospolita Ludowa”, który przedstawiono w formie „PRŁ”. Pomimo tego, że błąd został wkrótce poprawiony przez administrację kanału, ślady po tego rodzaju „pomyłce” pozostały chociażby w postaci zachowanych screenów. Warto zaznaczyć, że tego rodzaju błąd trudno przypisać osobie mieszkającej w Polsce lub znającej historię naszego państwa oraz nasz język – pomyłka wynika raczej z błędu popełnionego podczas transkrypcji (brak świadomości istnienia różnicy dot. sposobu transkrypcji „Л” i „Ль”).

 

     

 

Oprócz publikowania materiałów rzekomo uzyskanych z ataku na pocztę M. Dworczyka, kanał rozpoczął również tworzenie ankiet, których sens może nie być jasnym dla wielu odwiedzających go osób. Tego rodzaju mechanizm używany jest w wielu rosyjskich kanałach propagandowych, co ma za zadanie zaktywizować odbiorców przekazu (zmusić do interakcji). Działanie to nie sprowadza się wyłącznie do pozyskiwania stałego odbiorcy, lecz także do pozyskiwania informacji na temat preferencji politycznych czy kwestii światopoglądowych. Ankiety służą ponadto bezpośrednio do wywołania dyskusji w ramach komentarzy, co na danym etapie stanowić może formę sondowania na ile dany mechanizm może zostać użyty do stymulowania polaryzacji społecznej w Polsce. Warto w tym miejscu przywołać pierwszą z opublikowanych na kanale ankiet, która dot. stosunku Polaków do kwestii aborcyjnych. Tego rodzaju kontrowersyjna kwestia zapewne miała wywołać żywą dyskusję, do czego jednak nie doszło. Nie bez powodu, tuż pod ogłoszonymi wynikami ankiety/”sondażu” opublikowano ogólnodostępny list Komisji Episkopatu Polski, wyrażający stosunek Kościoła Katolickiego do problematyki aborcyjnej. Zarówno jeden jak i drugi krok stanowił znany z działalności rosyjskich kanałów propagandowy mechanizm, który ma na celu wywołanie żywej dyskusji – co służy zwiększaniu popularności kanału.

 

Aktywność omawianego polskojęzycznego kanału sprowadza się również do publikowania rzekomych fragmentów e-maili otrzymywanych przez M. Dworczyka. Ich treść oraz załączone screeny mające dowodzić ich autentyczności przypominają niskiej jakości fake-owe materiały. Warto wskazać tu na rzekomą wiadomość wysłaną przez „MM”, która dotyczy relacji polsko-ukraińskich. Zarówno sama treść, jak i sposób jej zaprezentowania budzi szereg wątpliwości. Rzekoma wiadomość nosi charakter spreparowanej, a sama treść najpewniej stanowi formę prowokacji, która miała wywołać oburzenie wśród Polaków. Treść wiadomości (kreujący negatywny obraz Ukrainy – m.in. kwestia braku chęci ze strony Kijowa dot. budowy dobrosąsiedzkich relacji z Polską) wpisuje się bezpośrednio w kontekst rosyjskich działań dezinformacyjnych.

 

Warto również odnotować, że równolegle do prowadzenia działań poprzez kanał polskojęzyczny, zaktywizowano kanał rosyjskojęzyczny, którego istnienie poprzedziło utworzenie kanału polskojęzycznego. Wznowił on swoją działalność w dniu 14.06. oraz 15.06. stanowiąc źródło „wycieków” kolejnych rzekomo tajnych materiałów. Przekazy tworzone poprzez ten kanał zaczęły kolportować inne kanały zaangażowane w proces rosyjskiej dezinformacji, budując zasięgi wpisu (materiały emitowane przez kanał mający 307 obserwujących uzyskały zasięgi rzędu 8 tys. i 5 tys. odbiorców).

 

 

Niemal każdy dzień przynosi kolejne ślady wskazujące na związek strony rosyjskiej z problematyką publikacji materiałów niepublicznych oraz rzekomej korespondencji polskich polityków. Warto dostrzec, że wskazane działania noszą charakter operacji wpływu prowadzonej przez służby rosyjskie. Należy zatem podchodzić z rezerwą do materiałów publikowanych przez wskazane kanały. Oczywiście wśród udostępnianych przez nie materiałów mogą znajdować się pozyskane z różnych źródeł (w efekcie ataków hackerskich) materiały autentyczne. Oprócz nich umieszczane są jednak najpewniej materiały spreparowane, które mają na celu wywołanie odpowiedniej z perspektywy Moskwy reakcji polskiego społeczeństwa. Niepokoi fakt traktowania przez niektóre media publikowanych przez omawiany kanał materiałów jako autentycznych i kolportowanie ich w polskiej przestrzeni informacyjnej. Mamy do czynienia z operacją (najpewniej realizowaną przez podmiot zagraniczny), która ma na celu destabilizację sytuacji społeczno-politycznej w Polsce. Należy zachować wyjątkową wstrzemięźliwość w kolportowaniu publikowanych przez dany kanał materiałów oraz w emocjonalnej ocenie rzekomej korespondencji polskich polityków.

 

Autor: Michał Marek

fot. tabletowo.pl