Nie ma już żadnej „dezinformacji” – atak Rosji na Ukrainę całkowicie zmienił kontekst dyskusji o prawdzie i nieprawdzie

23 sierpnia 2022 r., po przemówieniu prezydenta RP Andrzeja Dudy na międzynarodowym szczycie „Krymska platforma” w Kijowie, rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa porównała go do Adolfa Hitlera w jednym ze swoich wpisów umieszczonym na platformie Telegram.

 

 

Oprócz użycia starego chwytu retorycznego Reductio ad Hitlerum („skojarzenie z Hitlerem” lub „przytoczenie argumentu nazistowskiego”) Maria Zacharowa promuje starą i niezmienioną rosyjską narrację, że Ukraina i Polska są wrogami, ponieważ Polska chce dla Ukrainy „wszystkiego co złe” i postrzega Ukrainę wyłącznie jako terytorium, które może zapewnić Polsce i Polakom bogactwo i wzmocnienie gospodarki.

 

Ta rosyjska narracja ma już ponad 350 lat, więc nie ma sensu nazywać tego przekazu „dezinformacją”.

 

W ciągu ostatnich sześciu miesięcy ukraińscy dziennikarze i media zaczęły aktywnie używać pojęcia „IPSO” – „Informacyjne i psychologiczne operacje specjalne”, zamiast pojęcia „dezinformacja”. Jednocześnie żadne źródło publiczne nie mówi, czym tak naprawdę różnią się i kiedy używać pojęcia „dezinformacja”, a kiedy – „IPSO”.

 

Chodzi o to, że tak naprawdę jestem przeciwny używaniu obu pojęć. Ponieważ niewiele osób naprawdę rozumie ich istotę. Dlaczego nie ograniczyć się do prostego i bardzo zrozumiałego pojęcia „rosyjskie kłamstwo”?

 

Na przykład narracja, że Polska chce dla Ukrainy „wszystkiego co najgorsze”, jest rosyjskim kłamstwem, tak samo jak twierdzenie, że Ukraina ma złe intencje względem Polski. W rzeczywistości to Rosja chce zaszkodzić obu naszym narodom, gdyż wyłącznie w przypadku istnienia osłabionej Polski i Ukrainy Rosja może dalej istnieć jako imperium.

 

Jednocześnie wzajemne umacnianie się Polski i Ukrainy oraz współistnienie dwóch niepodległych i bogatych państw będzie rozwijać oba kraje. W tym i jako geopolityczny środek ciężkości – przeciwwagę dla Brukseli, Paryża i Berlina.

 

Publiczne użycie pojęcia „IPSO” zamiast „dezinformacja” ma zarówno zalety, jak i wady. Zaletą jest to, że w skrócie „IPSO” mieści się pojęcie „operacje” – czyli coś, co jest ograniczone w czasie i przestrzeni, mające określony cel i wynik. Dlatego badanie pojęcia „IPSO” wydaje się być łatwiejsze, ponieważ ma ono podmiot postępowania, przedmiot, do którego skierowana jest akcja, oraz wykaz pewnych działań – na przykład promowanie określonej narracji. Z kolei „dezinformacja” – to zjawisko opisujące pewny proces nie mający początku ani końca. Chociaż w rzeczywistości służby specjalne również prowadzą właśnie „operacje dezinformacyjne”.

 

Wadą użycia tego pojęcia jest to, że wdrożenie i prowadzenie IPSO jest wyłączną prerogatywą organów sektora bezpieczeństwa i obrony. W przypadku Rosji jest to Zarząd Główny Sztabu Generalnego Ministerstwa Obrony Rosji, Siły Operacji Specjalnych Ministerstwa Obrony Rosji, FSB Rosji, Służba Wywiadu Zagranicznego Rosji.

 

Ponadto, z punktu widzenia odporności społeczeństwa na manipulacje dokonywane ze strony wroga, rozpoczęcie stosowania pojęcia „IPSO” po 7 latach popularyzowania pojęcia „dezinformacja” przyniosłoby skutek odwrotny do zamierzonego.

 

Termin „operacje psychologiczne” (w skrócie PSYOPS – psychological operations) pojawił się w Stanach Zjednoczonych. Już sama nazwa wskazywała, że oddziaływanie odbywa się bezpośrednio na psychikę obiektu (wroga, przeciwnika lub innej publiczności). Niemal równocześnie z protokołami PSYOPS w Stanach Zjednoczonych takie same dokumenty pojawiły się w departamentach wojskowych Wielkiej Brytanii i innych państw członkowskich NATO.

 

Jednocześnie operacje oddziaływania psychologicznego i operacje dezinformacyjne są de facto wysoce wyspecjalizowanymi dziedzinami działalności, którymi powinny zajmować się służby specjalne i wojsko. Jednak za sprawą dziennikarzy i specjalistów od mediów po 2014 roku wszyscy zaczęliśmy używać tych pojęć.

 

Natomiast takie pojęcie jak „propaganda ideologiczna” jest nawet szersze niż pojęcie „dezinformacja”. Jednak ze względu na to, że ma zbyt orwellowskie konotacje (na podstawie dzieł pisarza George’a Orwella), zachodni dziennikarze unikają go już od 2014 roku. Być może dlatego, że zachodni dziennikarze nie chcieli „urazić” Rosji. W końcu na Zachodzie nadal mówi się, że „rosyjskie wolne media muszą być chronione/wspierane”, chociaż nawet redakcja „Meduzy” stale poszerza rosyjską narracje propagandowe poprzez swoje zasoby medialne.

 

Jednak cytat Marii Zacharowej, który przytoczyłem na początku artykułu, jest dowodem na to, że takie zachowanie nie ma nic wspólnego ani z dezinformacją, ani z IPSO. To jest styl myślenia rosyjskich elit – oskarżenie wszystkich wokół siebie o faszyzm, aby ukryć swoje straszne zbrodnie, morderstwa, gwałty i tortury ludności cywilnej.

 

Tym samym rosyjskie służby specjalne nieustannie wykorzystują trudne strony historii stosunków polsko-ukraińskich, aby jak najbardziej oderwać Ukrainę od zachodnich partnerów, a przede wszystkim od Polski. Zmusić Ukrainę do pozostania sam na sam z agresorem bez wsparcia.

 

Jednak te wszystkie operacje łączy właśnie ideologiczne podłoże nienawiści Rosjan do sąsiadów. Polska i Ukraina od dawna pracuje nad przeciwdziałaniem operacjom dot. dezinformacji i oddziaływania psychologicznego, mając nadzieję, że przezwyciężając te operacje, będziemy w końcu mogli przejść do dialogu z Rosją. I odnosimy w tym sukces, bo narody Ukrainy i Polski pozostają zjednoczone w dążeniu do wolności i niepodległości swoich krajów. Rozumieją też wagę relacji między Polakami i Ukraińcami, która wyraża się m.in. w ścisłej współpracy Wołodymyra Zełenskiego z Andrzejem Dudą.

 

Jednak operacje dezinformacyjne nigdzie nie zniknęły, a jedynie przekształciły się w czysto ideologiczne narracje nienawiści promowane przez przedstawicieli rosyjskich elit politycznych. Ta nienawiść nie jest ani dezinformacją, ani kłamstwem. To jest właśnie styl życia Rosjan. To właśnie sprawia, że walka z dezinformacją jest bezowocna. Albowiem celem wroga nie jest zwodzenie nas, a jedynie zniszczenie. Co pozostawia bardzo mało miejsca na dyskusję.

 

Zatem kluczem do pewności siebie i zdolności do utrzymania przywództwa w przestrzeni informacyjnej jest przede wszystkim nie proces przeciwdziałania dezinformacji, ale proaktywne funkcjonowanie systemów komunikacji rządowej, gdy zaufanie ludności i obywateli kraju do swoich elit politycznych i władzy pozostaje na wysokim poziomie.

 

Jeśli chodzi o rosyjskie operacje specjalne w przestrzeni informacyjnej, jedynym sposobem ich pozbycia się lub powstrzymania jest rozpad Federacji Rosyjskiej, jako ostatni etap rozpadu imperium Związku Radzieckiego. Rosja musi raz na zawsze zaprzestać swojej polityki kolonialnej wobec innych narodów. W tym zamieszkujących Federację Rosyjską i przyznać im prawo do własnej tożsamości i rozwoju. Dopóki to się nie stanie, wszystkie kraje położone w pobliżu granic Rosji będą zagrożone nowymi ekspansjami i inwazjami.

 

Autor: Dmytro Zolotuchin

 

 

Zadanie publiczne finansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Dyplomacja Publiczna 2022”