Rola „autorytetów” propagandowych w procesie kreowania rosyjskich narracji dezinformacyjnych

Kremlowskie ośrodki dezinformacyjne nadal odświeżają w swojej infosferze narrację o „przygotowaniach Polski do ataku na Ukrainę” lub „gotowości Polski” do przejęcia „drogą pokojową” kontroli nad tym państwem. Działania te wpisują się w kontekst kreowania Polski oraz NATO na stronę agresywną, mającą złe zamiary w stosunku do Ukrainy. W tym kontekście kreowany jest kontrast pomiędzy „złym Zachodem”, a „dobrą Rosją” starającą się „uchronić pokój” w regionie oraz starającą się „ocalić Ukraińców przed agresją NATO” i „polską okupacją”.

 

Za jeden z przykładów działań prowadzonych na tym kierunku możemy uznać aktywność Kremla z dnia  31.05.2022. Tego dnia omawiana narracja została wzmocniona poprzez wypowiedź wpływowego rosyjskiego polityka Nikołaja Patruszewa. Zakomunikował on o rzekomym rozpoczęciu przez Polskę działań służących przejęciu kontroli nad Zachodnią Ukrainą. Narrację tą wsparła następnego dnia Maria Zacharowa wskazując na trwającą już „agresję Polski przeciwko Ukrainie”. Użycie tego rodzaju „autorytetów” pozwoliło na odpowiednie z perspektywy Kremla nagłośnienie danej narracji (m.in. przerzut do infosfer państw Zachodnich). Działanie to eksponuje podstawowy mechanizm stosowany przez aparat propagandowy Fed. Rosyjskiej – aktywizacja „autorytetów politycznych”, których wypowiedź staje się czynnikiem pozwalającym na nagłośnienie danej narracji. W tym przypadku wypowiedzi N. Patruszewa oraz M. Zacharowej wzmocniły przekazy, które wprowadzano w ciągu ostatnich dni za pośrednictwem „autorytetów mniejszego kalibru” (propagandystów kreowanych na ekspertów).

 

 

Podobną rolę do wyżej wspomnianych aktywności odegrało odświeżenie wątku rzekomych zbrodni dokonywanych przez Polaków na wschodzie Ukrainy. Warto podkreślić, iż wcześniej Polacy („najemnicy z polskich prywatnych firm wojskowych”) mieli odpowiadać za zbrodnie w miejscowości Rubiżne oraz Popasna – tym razem jednak mieli dokonać ich rzekomo w m. Wołczańsk. Ponadto należy zaznaczyć, iż wątek „polskich najemników” przejawiał się wielokrotnie w skali ostatnich trzech miesięcy. W tym konkretnym przypadku, bazą dla przekazu stała się wypowiedź Siemiona Piegowa – rosyjskiego propagandzisty kreującego się na korespondenta wojennego (o postaci tej wspominaliśmy w wielu wcześniejszych raportach). Dany propagandzista uzyskał sławę m.in. dzięki aktywności dezinformacyjnej podczas niedawnej wojny o Górski Karabach. Na początku eskalacji napięć u granic Ukrainy został on przerzucony na Donbas, gdzie prowadził relacje sprowadzające się do lobbowania treści dezinformacyjnych.

 

 

W przypadku S. Piegowa oraz „polskich zbrodni” ponownie zastosowano mechanizm sprowadzający się do aktywności jednego źródła, który będąc postacią medialną nagłośnił fake news poprzez swój kanał prowadzony na platformie Telegram. Odnosząc się do jego wypowiedzi inne kanały propagandowe rozpoczęły nagłaśnianie informacji o rzekomej obecności najemników z „polskiej firmy wojskowej” oraz o ich „zbrodniach”. Odnosząc się do danych kanałów sprawę zaczęły opisywać portale internetowe nadając sprawie rezonansu.

 

Równolegle do prowadzenia przez rosyjskie ośrodki wspomnianych działań, portale internetowe kontrolowane przez rosyjskie służby zaktywizowały się na kierunku kreowania Polski i Ukrainy na zagrożenie dla Białorusi. Ponownie powstały dziesiątki nagłówków odwołujące się do wypowiedzi „ekspertów”. Odpowiednie z perspektywy Kremla wypowiedzi „autorytetów”, zostały użyte do sformułowania „głośnych” nagłówków o zbliżającej się polsko-ukraińskiej agresji. Warto rozumieć, iż dzięki „autorytetom” współpracujących z aparatem propagandowym Kreml może wykreować dowolny przekaz dezinformacyjny wprowadzając go początkowo przy użyciu „ekspertów mniejszego kalibru”, a ostatecznie nadając rezonans danemu przekazowi dzięki kontrowersyjnej wypowiedzi kluczowych polityków (np. Marii Zacharowej).

 

W ten sposób dochodzi do intensyfikacji procesu emisji przekazów o zagrożeniu jakim dla Białorusi i ludności wschodniej Ukrainy są Polacy oraz NATO (bowiem to z broni przekazywanej Ukraińcom przez NATO mają ginąć cywile, których „broni dzielna rosyjska armia”). Przekazy te stanowią formę wybielania obrazu Sił Zbrojnych Fed. Rosyjskiej oraz decyzji Kremla o rozpoczęciu wojny. W tej percepcji rzeczywistości Rosjanie „muszą nadal popierać armię” oraz decyzję o rozpoczęciu wojny, gdyż była ona „słuszna” i „niezbędna dla ocalenia pokoju i życia tzw. prostego ludu Ukrainy”. W tej zniekształconej wizji rzeczywistości rosyjska armia nie tylko „musiała” zaangażować się na Ukrainie, ale „musi” równolegle podjąć się działań służących wsparciu Białorusi.

 

Niepokoi fakt, iż rosyjskie ośrodki propagandowe nadal kontynuują aktywność odnoszącą się do wpajania Białorusinom potrzeby integracji z Fed. Rosyjską w celu „ochrony przed agresją NATO”. Przekaz dedykowany Białorusinom sprowadza się do sformułowania – „bez bliskich relacji z Rosją czeka was los Ukrainy” (śmierć i zniszczenie – „ratunkiem” jest integracja z Rosją).

 

Autor: Michał Marek

 

 

Zadanie publiczne finansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Dyplomacja Publiczna 2022”

 

Fot. Russian Foreign Ministry Press Service/Associated Press/East New via NaTemat.pl