NATO i Ukraina „odpowiedzialni” za eskalację napięć wokół granic Ukrainy

W przeciągu ostatnich dni (11/13 kwietnia 2021) dostrzegalna stała się tendencja, zgodnie z którą rosyjskie ośrodki propagandowe relatywnie ograniczyły publikowanie materiałów dotyczących ruchu sprzętu Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej w kierunku zachodnim, przy równoległym skoncentrowaniu się na budowaniu wrażenia masowego ruchu wojsk ukraińskich. Te same ośrodki propagandowe oraz kanały Telegram, które niedawno budowały wrażenie nadciągania nad granice Ukrainy setek rosyjskich wozów bojowych, systemów artyleryjskich i czołgów, zaczęły informować o nadzwyczajnej aktywności SZ Ukrainy. Nagrania przedstawiające transport ukraińskich ciężarówek wojskowych, wozów bojowych oraz czołgów opisywane są jako „eszelony zmierzające na Donbas” lub „zmierzające w kierunku Krymu”. Rosyjskie ośrodki propagandowe publikują przy tym informacje mające świadczyć o przygotowaniach tzw. armii „Donieckiej Republiki Ludowej” oraz „Ługańskiej Republiki Ludowej” do obrony przed atakiem ze strony SZ Ukrainy (m.in. informacje o przygotowywaniu drugiej linii obrony).

 
 
 
 
 
Na Donbas skierowano również ekipę kanału Telegram „WarGonzo”, która pozycjonuje siebie na niezależne źródło publikujące świeże materiały pozyskiwane przez korespondentów wojennych. Kanał ten aktywnie wykorzystywano do prowadzenia działań z zakresu wojny informacyjnej podczas ostatnich walk o Górski Karabach. Od kilku dni, kanał emituje przekazy propagandowe, które rozpowszechniane są przez rosyjskie portale alternatywne i informacyjne. Jeden z najnowszych przekazów dotyczy rzekomego werbunku islamskich bojowników, który prowadzić ma Kijów w Syrii. Zgodnie z przekazem propagandowym nieugruntowanym na żadnych rzetelnych dowodach (bazując jedynie na anonimowych arabskojęzycznych wpisach pojawiających się w przestrzeni internetowej), strona ukraińska przy pomocy tureckich służb specjalnych werbuje bojowników islamskich, którzy mają trafić na Donbas. Tego rodzaju informacje stanowią formę odświeżenia narracji dezinformacyjnej powstałej już w 2014 roku, zgodnie z którą Ukraina wykorzystuje bojowników tzw. Państwa Islamskiego (dalej „PI”) do „eksterminacji prawosławnej ludności Donbasu”. Warto zaznaczyć, że przekazy na temat rzekomych powiązań pomiędzy bojownikami „PI”, a „ukraińskimi radykałami” zostały spopularyzowane przez stronę rosyjską już w kwietniu 2013 roku, w celu rozpoczęcia nagonki na ludność tatarską zamieszkującą Krym. Kampania dezinformacyjna skierowana przeciwko Tatarom oraz Ukraińcom, bazująca na rzekomych powiązaniach z „PI” nabrała na sile na przełomie 2014 i 2015 roku.
 
 
W ostatnich dniach strona rosyjska równolegle do popularyzacji przekazów o przygotowaniach SZ Ukrainy do ofensywy, coraz silniej eksponowała komunikaty na temat odpowiedzialności NATO za eskalację napięć. Rosyjskie portale podkreślały, że Ukraina przygotowuje się do ściągnięcia na obszar kraju wojsk USA, co ma w przyszłości posłużyć do przeprowadzenia przez Zachód ataku na FR. W dniu 13.04.2021 elementem kampanii dezinformacyjnej stała się wypowiedź Ministra Obrony Federacji Rosyjskiej Siergieja Szojgu, który wprost oskarżył NATO o budowanie napięcia w regionie. Stwierdził on, że Zachód przygotowuje się do przerzucenia do granic Rosji 40 tys. żołnierzy oraz 15 tys. egzemplarzy sprzętu bojowego. Bazując na wypowiedzi S. Szojgu, rosyjskie ośrodki propagandowe rozpoczęły aktywne popularyzowanie przekazów kreujących USA, NATO oraz Polskę na prowokatorów zmuszających Rosję do ściągania swoich wojsk nad zachodnie granice. Przekazy stopniowo rozwijano budując narrację, zgodnie z którą ruch rosyjskich wojsk mający miejsce od przełomu marca i kwietnia był „efektem” przygotowań NATO do przyszłego przerzutu wojsk. Ruch rosyjskich wojsk miał również „zostać wymuszony” przez przeprowadzone przez NATO w okresie wakacyjnym manewry Defender Europe 2021.
Oprócz S. Szojgu, w podobnym tonie wypowiedział się tego samego dnia zastępca szefa MSZ FR, Siergiej Riabkow. Stwierdził on m.in., że to USA są prawdziwym przeciwnikiem Rosji i że to właśnie one zagrażają bezpieczeństwu kraju i regionu. Podkreślił on również, że USA i kraje NATO przemieniają Ukrainę „w beczkę prochu”. W oparciu o jego słowa wzmocniono przekazy propagandowe kreujące Zachód na stronę prowokującą napięcia na linii Kijów-Moskwa.
 
 
Warto zwrócić uwagę jak strona rosyjska z łatwością przestawiła w ostatnich dniach akcenty i ze strony „prężącej muskuły” przed Zachodem stała się „ofiarą” NATO-wskich intryg i prowokacji. W przeciągu kilku dni, strona rosyjska ograniczyła proces „straszenia” widmem ataku na Ukrainę i przetworzyła się w kraj zmuszany przez Zachód do obrony. Z jednej strony, tego rodzaju działania posłużą Kremlowi do wzmacniania narracji o widmie wiszącego nad państwem niebezpieczeństwa wynikającego z ofensywnych zamiarów NATO i Ukrainy, co wzmocni proces konsolidacji narodu wokół silnego lidera (W. Putina). Z drugiej strony, wskazane działania mogą świadczyć o fiasku rosyjskiej operacji informacyjno-psychologicznej prowadzonej przez ostatnie tygodnie. Kreowanie siebie na ofiarę „Zachodniego imperializmu” może stanowić element próby „wyjścia z twarzą” z danej sytuacji. Straszenie własnych obywateli planami ataku wojsk Zachodu oraz Ukrainy, co wymusiło rzekomo przerzut wojsk na Zachód, jest formą pokrętnej argumentacji sensu prowadzonych w pierwszej połowie kwietnia działań. Istnieje szansa, że w perspektywie najbliższych tygodni dojdzie do wstrzymania procesu dalszej eskalacji napięć. Na Kremlu być może zrozumiano, że tego rodzaju naciski nie są w stanie zmusić do posłuszeństwa ani Zachodu, ani Ukrainy. Wersja o rzekomej reakcji Rosji na „zwiększanie potencjału NATO u granic FR” pozwala Kremlowi zachować twarz, a przy tym ograniczyć lub wstrzymać przerzut wojsk na Zachód.
 
 
 
Autor: Michał Marek
Fot. TVPinfo.pl