Rusofobia

Termin „rusofobia” odgrywa poważną rolę w formowaniu obrazu świata przez rosyjskie ośrodki dezinformacyjne. Zgodnie z narracją kreowaną przez Kreml, Federacja Rosyjska otoczona jest przez państwa, w których rzekomo, w efekcie zachodnich intryg, celowo stymulowane są antyrosyjskie nastroje. 


Wszechobecna „rusofobia” jest ważnym ogniwem działań, które służą konsolidowaniu rosyjskiego społeczeństwa wokół silnego lidera (syndrom oblężonej twierdzy). „Rusofob” stanowi natomiast jedną z najgorszych obelg, która używana jest w celu dyskredytacji sił politycznych nieprzychylnych Kremlowi. 


Prócz niemalże odwiecznie „rusofobicznych” państw takich jak Polska, Litwa, czy Stany Zjednoczone (które poprzez rzekome stymulowanie „rusofobii” realizują swoje antyrosyjskie cele polityczne) coraz częściej pojawiają się nowe kraje, których środowiska polityczne zarażają się „rusofobią” od swoich sąsiadów. 


Warto przypomnieć, że jednym z pierwszych „zainfekowanych” rusofobią państw, wcześniej przyjaznych Rosji, jest Ukraina. Zgodnie z rosyjskimi narracjami dezinformacyjnymi i propagandowymi to w efekcie intryg Unii Europejskiej, Polski i USA na Ukrainie doszło do „nacjonalistycznego” i „rusofobicznego” Majdanu. W jego efekcie władze przejął „rusofob” P. Poroszenko, którego zastąpił początkowo lobbowany na polityka prorosyjskiego W. Zełenski (w skali roku, w rosyjskich przekazach, jest on przedstawiany jako polityk podobnie, lub jeszcze bardziej „antyrosyjski” niż poprzednik).


W związku z wybuchem protestów na Białorusi, kraj ten częściowo również przedstawiany jest na obszar pochłonięty „rusofobią”. Określenie to stosowane jest przede wszystkim w stosunku do zwolenników sił prozachodnich i prodemokratycznych. Mianem „rusofoba” określany jest jednak również A. Łukaszenko, którego linia polityczna (lawirowanie pomiędzy Zachodem, a Rosją) doprowadziła (zgodnie z rosyjską wizją świata) do kryzysu politycznego, który stymulowany jest rzekomo przez Polskę i USA. 


Mianem „rusofoba” określany jest również premier Armenii – Nikol Paszynian. Jego linia polityczna doprowadzić miała do osłabienia obecności Rosji w regionie, co przełożyć się miało na przegraną Armenii w wojnie o Górski Karabach. 


Za polityka „rusofobicznego” uznana została również Maia Sandu – prezydent Mołdawii. Pod jej rządami Kiszyniów ma dążyć do wojny z tzw. Naddniestrzem, co kreowane jest na przejaw podległości wobec USA – dążenie do wojny z Rosją na obszarze Mołdawii. W tym kontekście na kraj skrajnie „rusofobiczny” (co związane ma być z podległością wobec USA) kreowana jest również Rumunia. 

W związku z kampanią z przełomu 2019 i 2020 roku, która dotyczyła kreowania Polski na kraj skrajnie „rusofobiczny” w kontekście rzekomego fałszowania przez Polskę historii, na państwo antyrosyjskie zaczęto kreować również Czechy. W ten sposób odniesiono się m.in. do problematyki demontażu pomnika marszałka I. Koniewa w Pradze. 

Krajami skrajnie „rusofobicznymi”, w rosyjskiej perspektywie, są również inne rzekome marionetki USA takie jak Łotwa i Estonia. W stosunku do tych krajów narracje rozwija się, w oparciu o przekazy dot. rzekomego masowego prześladowania ludności rosyjskojęzycznej oraz dot. falsyfikowania historii II Wojny Światowej (problematyka łączona z wątkiem heroizacji hitlerowskich kolaborantów). 


Zgodnie z przekazami z stycznia 2021 (w tym z dnia 11.01.2021), kolejnym krajem „rusofobicznym” jest Kazachstan. W rosyjskiej przestrzeni na przełomie stycznia pojawiły się m.in. publikacje nawołujące do potrzeby odzyskania „rosyjskich” ziem rzekomo zagarniętych przez to państwo (stymulowanie wśród Rosjan niechęci do Kazachstanu). Za przejaw wzmacniania się tendencji „rusofobicznych” w kraju uznany został wynik wyborów parlamentarnych (m.in. „Wybory w Kazachstanie: Rusofobowie wzmacniają swoją pozycję” – PolitNavigator). Narracje dot. Kazachstanu rozwijane są w kierunku łączenia sytuacji w tym państwie z wzmacnianiem pantureckich nastrojów w Azji oraz z ekspansją kolejnego z „rusofobicznych” krajów – Turcji.


Termin „rusofobia” stanowi poważne ogniwo działań wykorzystywanych przez Kreml do mobilizacji społeczeństwa wokół tematu przygotowań całego państwa do walki w obliczu zbliżającej się wojny pomiędzy Zachodem (i sojusznikami), a Rosją. Jest to nie tylko forma konsolidacji społeczeństwa, lecz również odwracania jego uwagi od wewnętrznych palących problemów. Intensyfikacja tego rodzaju działań przejawia się wzrostem negatywnych odczuć wśród Rosjan wobec wskazanych narodów, co przełożyć się może w przyszłości na akty agresji w stosunku do przedstawicieli tych narodów. „Rusofobia” stanowi ponadto ważną perspektywę, która pozwala na zniekształcenie interpretacji ogromnej części wydarzeń międzynarodowych kreując je zgodnie z wizją Kremla (sankcje, próby blokowania NS2, wsparcie udzielane przez Zachód Ukrainie, reakcja świata na zamach na A. Nawalnego itd. – wszystkiemu winna jest „rusofobia”). 

 

Autor: Michał Marek